Katolicka Wspólnota Odnowy w Duchu Świętym EFFATHA

zaprasza na spotkania modlitewne:

 

zawieszone w czasie narodowej kwarantanny

 



 

Dla nas Chrystus stał się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej.
Dlatego Bóg wywyższył Go nad wszystko i darował Mu imię ponad wszelkie imię

(Por. Flp 2, 8-9)

 

Otrzymując pozwolenie na zamieszczenie świadectwa działania Boga poprzez modlitwę w życiu Pani Małgorzaty na wstępie pragnę przytoczyć słowa z Listu św. Jakuba, byśmy uzmysłowili sobie jeszcze bardziej jak ważną jest posługa w wierze i pokorze jeden dla drugiego.


"Spotkało kogoś z was nieszczęście? Niech się modli! Jest ktoś radośnie usposobiony? Niech śpiewa hymny! Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone.
Wyznawajcie zatem sobie nawzajem grzechy, módlcie się jeden za drugiego, byście odzyskali zdrowie. Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego"
(Jk 5, 13-16)

 

"Wysłuchaj, Panie, modlitwę moją
i zważ na głos mojej prośby! 
Wołam do Ciebie w dniu mego utrapienia, 
bo Ty mnie wysłuchujesz." 
(PS 86)


Odpisuję dopiero dziś, ale to dlatego, że chciałam napisać dłużej, nie tak naprędce...
Przede wszystkim jestem niezmiernie wdzięczna za umieszczenie intencji na stronie i takie "indywidualne" podejście.
Nie spodziewałam się żadnych słów/pociechy, myślałam raczej, że dostanę automatyczne potwierdzenie złożenia prośby o modlitwę...
Kiedy pisałam do wspólnoty, byłam już wymęczona sytuacją zdrowotną synka, jego kaszlem co 15 sekund, który trwał i trwał, ze zmienną częstotliwością, ale bardzo uciążliwą i dla niego, i dla nas.
Łącznie odwiedziliśmy czterech lekarzy (w tym dwóch specjalistów) i każdy mówił coś innego, przypisywał inne leki i wyśmiewał zalecenia poprzedników...
Jak już nie wiedzieli, co jest to oczywiście zrzucali wszystko na astmę. Czułam się już tak bezsilna i pełna lęku, że postanowiłam, oprócz własnej modlitwy, szukać wsparcia modlitewnego poza rodziną. Pana słowa wiele mi dały, czytałam je wielokrotnie, pieśni z linków znam już na pamięć i jakoś tak poczułam się silniejsza, widząc, że osoba, która mnie w ogóle nie zna, poświęciła swój czas, by napisać maila, by pomodlić się w naszej intencji! To jest niesamowite, bo wielokrotnie nawet od znajomych nie słyszę takich deklaracji – częściej można się spotkać z zapewnieniami typu: "będzie dobrze, nie martw się" albo "trzymam kciuki". 

Myśl, że ktoś tam modli się za naszego synka dodawała mi otuchy... wierzę, że to pomogło! 
Tego samego wieczora (czyli tydz. temu) udaliśmy się na wizytę do pani pediatry, którą nam polecono dosłownie dwa dni wcześniej (z opinią – empatyczna i bardzo wierząca!).
Poznając historię chorób naszego synka, postanowiła spróbować zadziałać w inny sposób. Na szczęście nie przypisała kolejnych sterydów (jak wszyscy poprzednicy), a... uznała, że przyczyną jest może jakaś bakteria i np. atypowe zapalenie płuc.
Nie wiemy dokładnie co, ale zastosowany antybiotyk już następnego dnia przyniósł poprawę i z każdym kolejnym dniem jest lepiej! Chwała Panu!! 
Jestem święcie przekonana, że to nie był przypadek - zaledwie dwie godz. przed wizytą otrzymałam od Was potwierdzenie o modlitwie i jeszcze trafiliśmy do lekarki, u której nad biurkiem wisiały święte obrazy i błogosławieństwo od Papieża Jana Pawła II !

Pewnie to nie koniec naszych przejść z astmą, na pewno z tego cierpienia wyszło też sporo dobrego (np. większa empatia wobec innych, ciągłe pogłębianie wiary, większa dociekliwość w sprawach bożych czy gorliwość w modlitwie), z drugiej strony widzę, jak słabym jestem człowiekiem, jak często opanowuje mnie lęk, paraliż i poczucie opuszczenia czy niewiara, że Bóg chce nam pomóc...
Mam nadzieję, że Bóg obdarzy łaską zdrowia naszego synka, że każda zwykła choroba będzie się kończyć normalnie, a nie dusznościami czy uporczywymi, długotrwałymi kaszlami...
Dużo myśli kłębi mi się teraz w głowie, przepraszam, że list jest tak długi i chaotyczny, ale niech będzie on dowodem wdzięczności!

Napisałam do Effathy, bo uczestniczyłam kiedyś w rekolekcjach REO w kościele pw. św. Urszuli Ledóchowskiej i bardzo miło wspominam ten czas z Wami spędzony.

Pozdrawiam serdecznie życząc wszelkiego błogosławieństwa Pana

Małgosia 

 

Intencje

Ostatnio Dodane

Logowanie