Katolicka Wspólnota Odnowy w Duchu Świętym EFFATHA

zaprasza na spotkania modlitewne:

 

zawieszone w czasie narodowej kwarantanny

 



 

Dla nas Chrystus stał się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej.
Dlatego Bóg wywyższył Go nad wszystko i darował Mu imię ponad wszelkie imię

(Por. Flp 2, 8-9)

 

Bóg czekał na mnie 40 lat.

Dopiero kiedy skończyłam 40 lat i znalazłam się w bardzo trudnej sytuacji życiowej otworzyłam swoje serce na Niego. Siedziałam na progu Jego domu, płacząc z rozpaczy, a On tak po prostu przyszedł do mnie, otarł mi łzy, nakarmił, odział i wskrzesił moją duszę z martwych. Podarował mi największy skarb – swoją bezgraniczną, bezwarunkową miłość i dopiero wtedy, tak naprawdę poczułam że żyję. To było niesamowite, bo w moim życiu nadal była burza, a ja czułam się bezgranicznie szczęśliwa. Tylko On potrafi pokazać człowiekowi tęczę kiedy wokół zawierucha i ulewa.

Przez 2 lata odkrywałam Boga na nowo, stanęłam w prawdzie o sobie i zaczęłam naprawiać swoje życie, a przede wszystkim zmieniać siebie, swoje postawy, przyzwyczajenia, poprawiać niedoskonałości. I kiedy wydawało mi się, że jestem „oczyszczona” Bóg wysłał mnie na rekolekcje do Jamna. Nie mam wątpliwości, że On to sprawił, bo ja nie miałam specjalnej ochoty na ten wyjazd. Po prostu miałam tam być i wysłuchać rekolekcji na temat Sakramentów Odrodzenia.

Po 6 dniach nauki i modlitwy okazało się, że na mojej drodze do Boga mam kolejną górę do zdobycia. Odkryłam, że to co zrobiłam przez te 2 lata to tylko pierwszy etap. To czego nie uważałam za grzech okazało się grzechem, to co uważałam za dozwolone okazało się zabronione. Najpierw się przeraziłam i ugięły się pode mną kolana ale później przyszła refleksja i spokój, bo zrozumiałam, że mój dobry, ukochany  Ojciec moją marność ukazuje mi stopniowo. Powoli odkrywa przede mną prawdę i teraz wiem dlaczego. Gdyby pokazał mi wszystko 2 lata temu pewnie nie udźwignęłabym tego ciężaru, przytłoczona wyrzutami sumienia, które się we mnie odrodziło. Mój mądry Ojciec nie kazał mi biec maratonu bez przygotowania, On podzielił go na mniejsze odcinki, abym mogła ciągle się doskonalić i nie tracić zapału i wiary w siebie.

W Jamnie, choć mam 42 lata byłam jedną z najmłodszych uczestniczek, to też było dla mnie niesamowite doznanie, bo wokół mnie były wspaniałe, dobre kobiety, które traktowały mnie z matczyną miłością. Nie zaznałam tego w dzieciństwie, a w Jamnie dostałam za sprawą mojego Ojca wiele matek i mogłam poczuć się jak prawdziwe dziecko, głaskane, podziwiane i kochane.

Dziękuję Ci Tato. Dziękuję za ten wyjazd i za to, że zawsze jesteś przy mnie i trzymasz mnie mocno za rękę.

Magdalena

Intencje

Ostatnio Dodane

Logowanie